Warszawska pocztówka – Å›piew w metrze


Spotkała mnie niedawno ciekawa przygoda w metrze. Na początku wydawało mi się, że słuch mnie zawodzi, kiedy usłyszałem śpiew.

Specjalnego tÅ‚oku w metrze nie byÅ‚o, udaÅ‚o siÄ™ nawet znaleźć miejsce siedzÄ…ce, co pozwoliÅ‚o mi spokojnie pogrążyć siÄ™ w lekturze. Przez gwizd metra przebiÅ‚ siÄ™ dziewczÄ™cy gÅ‚os. Kiedy jednak Å›piew nie ustawaÅ‚, podniosÅ‚em gÅ‚owÄ™ znad książki i rozejrzaÅ‚em siÄ™ ciekawie. Po mojej lewej stronie, parÄ™ metrów ode mnie staÅ‚a dziewczyna, na oko 17 lat i Å›piewaÅ‚a góralskÄ… piosenkÄ™. OczywiÅ›cie o “dziewczynie”.
Kiedy przebrzmiała pierwsza zwrotka, śpiew podjęła druga dziewczyna, stojąca kilka osób dalej, po mojej prawej.

Spojrzałem na ludzi. Kilka osób z ciekawością kręciło głowami, większość nie zwróciła uwagi, lub udawała, że nic się nie dzieje. Nikt nie podjął śpiewu. Spodziewając się, że pierwsza dziewczyna zacznie śpiewać trzecią zwrotkę, skupiłem wzrok na niej. Nie patrzyła specjalnie na nikogo, patrząc pomiędzy ludźmi w okno. Tylko lekkie rumieńce przypominały o niedawnym występie.
Okazało się jednak, że zespół liczy więcej osób. Trzecia zwrotka zaśpiewana także dziewczęcym głosem, dobiegła mnie z samego końca wagonu, po prawej stronie. Tak samo jak głos wykonawczyni czwartej zwrotki, trochę słabszy, choć równie odważny. Na następnej stacji dziewczyny wysiadły. Tak po prostu, bez słowa.

Nie wiem kim były, czy był to przygotowany występ, ani co je skłoniło do śpiewania góralskiej piosenki w metrze, ale dziękuję im. Tak samo jak każdemu, komu udaje się wywołać u mnie uśmiech i wyrwać mnie z rutyny dnia codziennego. Szkoda tylko, że tak wiele osób albo nie było w stanie uwierzyć w to co słyszały, albo sądziło, że chodzi o drobne. Lub co gorsze nic ich już nie obchodziło. Wbrew pozorom to właśnie ich obserwacja dała mi najwięcej do myślenia.

Nigdy nie sÄ…dziÅ‚em, że usÅ‚yszÄ™ Å›piew w pÄ™dzÄ…cym wagonie metra. I to jest wÅ‚aÅ›nie moja “warszawska pocztówka”. Może macie wÅ‚asne, którymi zechcecie siÄ™ podzielić?

Autor artykułu: Aleksander Sierżęga

Comments are closed.